strona główna
prospekcja lotnicza
prospekcja geofizyczna
prospekcja powierzchniowa
prospekcja geochemiczna
aktualności
odnośniki
 

wprowadzenie
ślady w rzeźbie terenu
zabytki podziemne
wyróżniki
cieniowe
śniegowe i szronowe
zalewowe
glebowe
wegetacyjne
wilgotnościowe
ślady pod wodą
samolot i odbywanie lotów
typy samolotów
lotniska
pogoda i planowanie trasy
wysokości lotu
nawigacja i mapy
sprzęt fotograficzny i technika zdjęciowa
aparaty fotograficzne
obiektywy
filmy
druk zdjęć lotniczych
filtry
technika zdjęciowa
doświadczenia i recepty
trzy filary archeologii lotniczej
doświadczenia polskie
stanowiska archeologiczne w Polsce w fotografii lotniczej Otto Braascha

Doświadczenia polskie

Otto Braasch ze Zbigniewem Kobylińskim na lotnisku w Gdańsku w lipcu 2000 r.

Zbigniew Kobyliński
Siedemdziesiąt lat archeologii lotniczej w Polsce (1929 - 1999)

(artykuł opublikowany w periodyku "Światowit", t. 52, 1999, str. 95-99)

Wykonywanie zdjęć stanowisk archeologicznych z aparatów latających ma w Polsce świetne początki sięgające okresu międzywojennego. Prawdopodobnie pierwszym zdjęciem lotniczym dla potrzeb archeologii polskiej była fotografia osady w Rzucewie, wykonana w 1929 r. (K. Jażdżewski 1938, s. 39; Z. Rajewski 1959, s. 281-283). Ważną datą dla polskiej archeologii lotniczej był rok 1935, kiedy to wykonano pierwsze lotnicze zdjęcie Biskupina (Z. Rajewski 1959, s. 283; ryc. 1, s. 281). W tymże roku dzięki staraniom Władysława Kowalenki wykonano wiele lotniczych fotografii grodzisk wielkopolskich (W. Kowalenko 1938). Równocześnie, w związku z trudnością objęcia kadrem na fotografii z drabiny rozległych wykopalisk w Biskupinie, Zdzisław Rajewski wpadł na pomysł zastosowania balonu na uwięzi do wykonywania pionowych zdjęć osady obronnej w Biskupinie, w czym pomagał mu ówczesny fotograf ekspedycji wykopaliskowej, późniejszy profesor Wojciech Kocka. Zespół ten wykonywał tą samą techniką również zdjęcia w Kłecku i Gnieźnie (A. Abramowicz 1991, s. 126; J. Gąssowski 1970, s. 207-208; 1983, s. 212; J. Kostrzewski 1936; 1970, s. 199-201; Z. Rajewski 1959, s. 283-285; 1964, s. 85). Zdjęcia z balonu (który otrzymano bezpłatnie z wytwórni w Legionowie za poparciem wiceministra Spraw Wojskowych, gen. Fabrycego), wykonywane na płytach szklanych i zachowujące do dziś doskonałą jakość, sporządzane były do końca sierpnia 1939 r. (Z. Rajewski 1959, s. 285). 

Ten sposób dokumentacji kontynuowany był w 1946 r. w Biskupinie, ale później, jak wspomina Z. Rajewski (1959, s. 283 i 285), "akcja ta uległa zahamowaniu", pomimo pomocy generała M. Spychalskiego, dzięki której władze wojskowe udostępniły w 1947 r. archeologom balon - sondę o średnicy około 1 m. Powodem zaniechania dalszych doświadczeń z balonem miał być ciężar aparatu i inne przeszkody techniczne.

Przez okres około 10 lat nie wykonywano zapewne żadnych zdjęć z aparatów latających, a to przede wszystkim ze względu na brak możliwości uzyskania dostępu  do map lotniczych, pomimo kilkukrotnie podejmowanych przez archeologów starań (Z. Rajewski 1959, s. 283).

Po wojnie zdawano sobie zatem sprawę z istotnego znaczenia zdjęć lotniczych w archeologii, chociaż tajemnica wojskowa i trudności finansowe i sprzętowe powstrzymywały istotniejszy rozwój archeologii lotniczej. W okresie "odwilży" zarysowały się nowe możliwości korzystania przez archeologów ze zdjęć lotniczych. Uwagę zwróciły wówczas przede wszystkim helikoptery. Pierwsze zastosowanie helikoptera w archeologii miało miejsce w listopadzie 1958 r. i wczesną wiosną 1959 r, kiedy to dokonano badań zwiadowczych na polach bitwy pod Grunwaldem. W obserwacjach wzięła udział grupa archeologów z Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie, a zdjęcia wykonywał Tadeusz Biniewski (Z. Rajewski 1959, s. 285). W czerwcu następnego roku przystąpiono do zdjęć lotniczych grodzisk mazowieckich z helikoptera oraz dokonano przelotu na trasie Nakło - Smuszewo - Wapno - Izdebno - Biskupin - Wenecja - Żnin - Sobiejuchy, rejestrując prawie 100 obiektów archeologicznych. Uzyskano także możliwość wglądu w istniejące zdjęcia lotnicze, wykonane dla innych potrzeb (Z. Rajewski 1959, s. 285). Kwerenda archiwalna dokonana przez I. Modrzewską-Marciniak (1984, s. 267) doprowadziła do odnalezienia 40 zdjęć lotniczych w z tego okresu w archiwum Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie i 56 zdjęć w archiwum PMA.

Próby wykorzystania zdjęć lotniczych już wówczas, jak się wydaje, zmierzały w dwóch kierunkach. Pierwszym z nich, zasadniczym, było wykonywanie z helikopterów i samolotów zdjęć dokumentacyjnych stanowisk archeologicznych widocznych w krajobrazie, takich jak kurhany i przede wszystkim grodziska. Zdjęcia grodzisk w różnych częściach kraju wykonywali w latach 1950-tych i 1960-tych tacy doświadczeni fotografowie, jak Edward Buczek, czy Tadeusz Biniewski. Lotnicze zdjęcia ukośne ich autorstwa (opublikowane niestety w dwóch przypadkach "do góry nogami") zdobią między innymi katalog grodzisk Mazowsza i Podlasia (I. Górska i inni 1976), pozostając niekiedy - jak np. w przypadku grodziska w Huszlewie, zniszczonego całkowicie przez rolnika w 1996 r., czy domniemanego grodziska w Rudzie Tarnowskiej, zniszczonego eksploatacja piasku - nieocenionym dokumentem autentycznej formy stanowisk archeologicznych. Jak podaje J. Gąssowski (1983, s. 214), zdjęcia lotnicze z helikoptera były stosowane także w prospekcji archeologicznej Sandomierszczyzny i Gór Świętokrzyskich. Natomiast Kazimierz Bielenin używał małego samolotu do dokonywania zdjęć i obserwacji lotniczych nad obszarami starożytnego zagłębia hutniczego w rejonie Gór Świętokrzyskich. Jednym z pionierów archeologii lotniczej był również Jan Gurba z Lublina, ówczesny konserwator zabytków archeologicznych, który zadokumentował z powietrza liczne grodziska wschodniej Polski w latach 1959-1960 (np. grodzisko w Chodliku).

Już w tym okresie zdawano sobie jednak sprawę, że zdjęcia lotnicze mogą służyć nie tylko do celów dokumentacyjnych, ale mogą być także metodą wykrywania nieznanych stanowisk lub przynajmniej uzyskiwania nowych informacji o stanowiskach częściowo zniszczonych. Oczywiście, nie ma tu miejsca by przypominać przyczyny pojawiania się anomalii roślinnych i glebowych na zdjęciach lotniczych w miejscach występowania stanowisk archeologicznych pod powierzchnią ziemi - zjawiska ta omówione zostały szczegółowo w publikacjach brytyjskich (np. D. Wilson 1982; D.N. Riley 1987; R. Whimster 1989), niemieckich (np. R. Christlein i O. Braasch 1982, s. 26- 38; A. Heege 1994, s. 8-15), francuskich (np. J. Dassie 1978), a ostatnio również czeskich (M. Gojda 1997); w literaturze polskiej podstawom archeologii lotniczej wiele miejsca poświęcił w popularnej książce J. Gąssowski (1983, s. 174-215). Świadomości tych zjawisk dowodzą np. wspomnienia Jerzego Gąssowskiego, który pisze (1983, s. 181-182): "Pamiętam, że kiedy dokonywałem na helikopterze lotu zwiadowczego w celach archeologicznych na trasie z Sandomierza do Koprzywnicy, zwrócił moją uwagę nieregularnych rozmiarów kurhan, na polach w pobliżu wsi Złota. Wykonałem jego zdjęcie z pozycji ukośnej, ale dopiero po wywołaniu fotografii okazało się, że zachowała się nad ziemią jedynie część kurhanu, stojąca na jednym z łanów. Na dwóch sąsiednich łanach widoczne były wyraźne ślady dalsze, wskazujące, iż mamy do czynienia z tak zwanym grobowcem kujawskim, rodzajem bardzo wydłużonego grobowca o kształcie trójkątnym. Grobowce tego typu, pochodzące z epoki neolitu, nie były dotychczas znane na terenach Polski południowej. Ani obserwacja wzrokowa z powietrza, ani z powierzchni ziemi nie ujawniła jego doszczętnie rozoranych pozostałości".

Próby identyfikowania obiektów archeologicznych i historycznych podejmowano także z inicjatywy Muzeum Okręgowym w Koninie. Analizowano tu np. (niestety bezskutecznie) w latach 1970-tych serię pionowych zdjęć lotniczych w celu zlokalizowania pozostałości po grobowcach kujawskich, znanych ze źródeł pisanych. Analizie poddano również zdjęcie lotnicze obozu zagłady w Chełmie nad Nerem wykonane w 1956 r., ustalając położenie krematoriów, baraków i zbiorowych mogił. Analizę zdjęć lotniczych wykonano tu także przed przystąpieniem do badań wykopaliskowych dworu obronnego w Kiszewach, ustalając zasięgi budynków, położenie studni oraz przebieg drogi.

Od 1976 r. Samodzielne Stanowisko ds. Stosowania Metod Geofizycznych w Instytucie Historii Kultury Materialnej (obecnie Instytut Archeologii i Etnologii) PAN gromadziło zdjęcia lotnicze, wykonywało nowe zdjęcia i dokonywało ich interpretacji. W 1976 r. we współpracy z Wojskową Akademią Techniczną wykonano zdjęcia lotnicze stanowiska hutniczego w Biskupicach koło Brwinowa pod Warszawą, identyfikując zasięg występowania dymarek oraz rejon występowania starożytnych jam. W 1977 r. wykonano zdjęcia na terenie stanowiska Wilanów "Pasieka" w Warszawie, identyfikując pozostałości budynków, a w 1978 r. zdjęcia Gniewa, w celu zlokalizowania dawnego portu. Ponadto wykonano liczne zdjęcia lotnicze stanowisk archeologicznych w dawnym województwie warszawskim (m. in. Całowanie, Czersk), ciechanowskim (m. in. Kołoząb, Poświętne), płockim (Wyszogród, Radzikowo) i radomskim (Wierzbica, Rydno). Warto zwrócić uwagę, że działania Samodzielnego Stanowiska ds. Stosowania Metod Geofizycznych zmierzały do wypracowania optymalnych metod wykrywania stanowisk archeologicznych, dlatego też koncentrowały się na zaawansowanej fotointerpretacji i połączeniu wykonywania zdjęć lotniczych z prospekcją geofizyczną, wierceniami i badaniami sondażowymi (I. Modrzewska-Marciniak 1980; 1983; 1984; w zakresie łączenia tych nieinwazyjnych metod prospekcji największe osiągnięcia ma obecnie Bawarski Urząd Ochrony Zabytków w Monachium - zob. np. H. Becker red. 1996). Współpraca z wojskiem miała tu dobre i złe strony: nie było przeszkód w wykonywaniu zdjęć lotniczych, jednak archeolodzy nie mieli wpływu na porę roku, w której wykonywane były zdjęcia, często też piloci wojskowi nie potrafili zidentyfikować dokładnie miejsca, na sfotografowaniu którego zależało archeologom. Jak wspomina K. Misiewicz (inf. ustna), archeolodzy wykładali w tym celu na stanowiskach specjalne płachty, które miały wskazać wojskowym fotografom miejsce wykonania zdjęcia.

Wszystkie, wspomniane wyżej doświadczenia polskiej archeologii z fotografią lotniczą wskazywały zatem raczej na możliwość jej zastosowania do szczegółowego lokalizowania obiektów w obrębie znanych stanowisk archeologicznych, niż do poszukiwania nieznanych dotąd stanowisk. Pomimo tego ograniczonego pojmowania możliwości wykorzystania fotografii lotniczej, powszechne było wśród archeologów przekonanie o jej celowości (por. np. J. Ostoja-Zagórski 1969). Tym samym, oczywiste być musiało, że w ramach zakrojonego na szeroką skalę przedsięwzięcia inwentaryzacji wszystkich stanowisk archeologicznych w Polsce, zwanego Archeologicznym Zdjęciem Polski, nie może również zabraknąć zdjęć lotniczych. I rzeczywiście, projekt założeń metodyczno-organizacyjnych archeologicznego zdjęcia ziem polskich opracowany w 1975 r. (A. Kempisty i inni 1981) przewidywał wykonywanie zdjęć lotniczych w ramach AZP (także w podczerwieni) w stosunku do stanowisk o wybitnej wartości lub nie dających się rozpoznać innymi sposobami, co prawda "wyłącznie za zgodą centralnego kierownictwa akcji i na wniosek odpowiedniej wojewódzkiej komisji konsultantów" (s. 26-27). Podobne założenie przyjęto w 1980 r. w dokumencie "Zasady realizacji zdjęcia archeologicznego terenu w Polsce" ówczesnego Generalnego Konserwatora Zabytków, wiceministra kultury i sztuki Wiktora Zina, gdzie zdjęcia lotnicze przewidziano jako element prac inwentaryzacyjnych II fazy AZP (Zin 1981, s. 131). Niestety zatem, nie uznano wówczas prospekcji aerofotograficznej za równouprawnioną metodę wykrywania stanowisk archeologicznych, a potraktowano ją jedynie jako szczególną formę dokumentacji stanowisk już znanych dzięki zastosowaniu innych metod poszukiwawczych. Warto zauważyć, że w opublikowanym 15 lat później tomie podsumowującym dotychczasowe doświadczenia AZP (D. Jaskanis red. 1996) znajdujemy jedynie dwie przypadkowe wzmianki o zdjęciach lotniczych jako szczególnej formie dokumentacji, która była przewidziana do zastosowania w II etapie AZP, lecz nie została zrealizowana (A. Matoga 1996, s. 51; J. Rydzewski 1996, s. 68). Karta archeologicznych badań powierzchniowych R. Mazurowskiego (1981) przewidywała co prawda specjalny piktogram dla stanowisk znanych ze zwiadu lub zdjęcia lotniczego (s. 55), ale do obowiązującej formy KESA (Karty Ewidencji Stanowiska Archeologicznego) analogiczne oznaczenie wprowadzone zostało dopiero w 1998 r. (D. Jaskanis 1998, s. 25; M. Kowalski i P. Łapkowski 1998, s. 51). Słuszna więc była diagnoza dokonana przez J. Gąssowskiego (1983, s. 214) w 1983 r., który pisał: "Nie zdołano jednak w Polsce dotychczas zorganizować systemu rozległej prospekcji lotniczej dla celów archeologii, która by planowo ogarnęła obszar kraju. Ta dziedzina ciągle jeszcze należy do przyszłości".

Dlaczego tak się stało? Przyczyn było zapewne wiele. Jedną z nich niewątpliwie był fakt, że - jak wspomniano wyżej - zdjęcia lotnicze utożsamiano w polskiej archeologii wyłącznie niemal z fotografowaniem znanych już stanowisk archeologicznych. Oceniając zdjęcia lotnicze wykonane w tym wczesnym powojennym etapie archeologii lotniczej I. Modrzewska-Marciniak (1984, s. 267) stwierdziła, że wszystkie niemal odnalezione przez nią zdjęcia mają charakter dokumentacyjny i nie nadają się do dalszych analiz szczegółowych. Takie zdjęcia, oprócz oczywistej wartości prezentacyjnej, nie wnosiły wiele nowego i nie mogły być stymulacją do rozwoju archeologii lotniczej na większą skalę. Oczywiście, wykonywanie takich zdjęć jest również ze wszech miar celowe: mają one walor spektakularnej prezentacji obiektów archeologicznych, pozwalają lepiej uświadomić sobie formę przestrzenną stanowiska i jego usytuowanie w środowisku przyrodniczym, określić stan jego zachowania i ewentualne grożące mu niebezpieczeństwa zniszczenia, niekiedy także dostrzec szczegóły wewnętrznego rozplanowania stanowiska czy pozostałości partii już zniszczonych. Jednakże wszystkie te wartości nie zmieniają faktu, że fotografuje się obiekt już znany, co w porównaniu z badaniami powierzchniowymi - mającymi przede wszystkim walor odkrywczy - nie mogło budzić specjalnego entuzjazmu. Ponadto, utarło się przekonanie, że fotografia lotnicza to przede wszystkim fotografia pionowa, wymagająca specjalnej konstrukcji samolotu, specjalnego sprzętu fotograficznego i specjalnych umiejętności fotografa, stąd archeolodzy chętnie zlecali specjalistom wykonanie zdjęć lotniczych interesującego ich stanowiska, ale nie przychodziło im do głowy, że mogą sami wsiąść do samolotu z aparatem fotograficznym w  ręku. Specjaliści, jako osoby z reguły nie zainteresowane archeologią, nie mogli również stać się motorem rozwoju archeologii lotniczej w Polsce, a wykonywane przez nich zdjęcia, często w niewłaściwej porze roku i ze zbyt dużej wysokości, nie zachęcały z kolei archeologów do kontynuowania współpracy.

Sądzi się często, że przeszkodą w rozwoju tej gałęzi archeologii w Polsce były względy tajemnicy wojskowej (tak z pewnością było we wczesnych latach powojennych). Rzeczywiście ustawa z dnia 31 maja 1962 r. Prawo lotnicze (Dz. U. Nr 32, poz. 153 z późn. zm.) zabrania dokonywania zdjęć fotograficznych ze statków powietrznych w czasie lotu, ale Zarządzenie Nr 32 Prezesa Rady Ministrów z 1970 r. w sprawie dokonywania zdjęć lotniczych dla celów publikacyjnych stwierdza, że dokonywanie i publikowanie zdjęć lotniczych na obszarze państwa wymaga zezwolenia Ministerstwa Obrony Narodowej lub innych upoważnionych przez nie organów. W praktyce zezwolenie na wykonywanie takich zdjęć wydaje Oddział Ochrony Tajemnicy Zarządu VIII Sztabu Generalnego. Natomiast na wykonywanie zdjęć o charakterze fotogrametrycznym i teledetekcyjnym, zgodnie z ustawą z dnia 17 maja 1989 r. Prawo geodezyjne i kartograficzne (Dz. U. Nr 30, poz. 163 z późn. zm.) zezwolenie wydaje Zarząd Topograficzny Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Chociaż zatem zdjęć lotniczych w Polsce nie można wykonywać w sposób całkowicie dowolny, to jednak, z pominięciem terenów niezbędnych dla obronności, możliwe jest (i było, jak tego dowodzą udane starania) uzyskanie stosownego zezwolenia.

Wreszcie, trzecią i być może najpoważniejszą przyczyną braku rozwoju archeologii lotniczej w Polsce była niewielka liczba nadających się do tego celu samolotów i wysokie koszty ich wynajęcia, chociaż jeśli weźmiemy pod uwagę efektywność prospekcji lotniczej i rosnące koszty badań powierzchniowych, koszt ten nie byłby zapewne drastycznie wysoki.

Pomimo wskazanych trudności archeologia lotnicza istniała w polskiej archeologii w niewielkim zakresie w latach 1980-tych i 1990-tych, niestety poza przedsięwzięciem Archeologicznego Zdjęcia Polski.

Grodzisko na Ostrowie Lednickim. Fot. W. Stępień.

Od lat 1980-tych bardzo aktywny na polu fotografii lotniczej był Wiesław Stępień z Regionalnego Ośrodka Studiów i Ochrony Środowiska Kulturowego w Łodzi, który jednak głównie dokumentował obiekty architektoniczne, ruiny zamków i układy urbanistyczne, chociaż w niektórych częściach kraju - np. w woj. leszczyńskim w latach 1986-1988 zadokumentował z powietrza ponad 100 stanowisk archeologicznych. W Wielkopolsce z archeologami współpracował w tymże okresie fotograf i fotointerpretator Andrzej Kijowski, wykonując m. in. zdjęcia grodzisk. W Polsce północno-wschodniej zdjęcia grodzisk dla potrzeby archeologii wykonywał też w latach 1980-tych i 1990-tych sporadycznie geodeta Jerzy Miałdun, a w Polsce południowo-wschodniej od lat 1980-tych grodziska dokumentowali od czasu do czasu Michał Parczewski i Jacek Poleski z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, a później także Jerzy Ginalski z Krosna - konserwator zabytków archeologicznych. Fotografie z tego okresu są rozproszone w wielu kolekcjach, w tym również prywatnych, a wykonywanie zdjęć nie przybrało nigdy charakteru planowej i systematycznej akcji. Dopiero w latach 1990-tych z inicjatywy  Eugeniusza Tomczaka z Centrum Dziedzictwa Kulturowego Górnego Śląska w Katowicach rozpoczęto systematyczne fotografowanie wszystkich grodzisk Górnego Śląska z helikoptera. Zdjęcia te, dzięki finansowemu wsparciu ze strony Generalnego Konserwatora Zabytków, opublikowane zostały w postaci pięknego albumu (W. Gorgolewski i E. Tomczak 1996).

Grodzisko w Sosnowcu - Zagórzu. Fot. W. Gorgolewski.

Równolegle do wykonywania zdjęć lotniczych znanych stanowisk archeologicznych o charakterze dokumentacyjnym, podejmowano sporadycznie próby fotointerpretacji zdjęć w celu wykrywania nieznanych dotąd obiektów w obrębie stanowisk lub nawet wykrywania nowych stanowisk w rejonie stwierdzonego wcześniej intensywnego osadnictwa. W tym celu wykorzystywano głównie zdjęcia pionowe z dużej wysokości, które udawało się archeologom uzyskać od służb wojskowych i kartograficznych. Takie analizy prowadzili przede wszystkim pracownicy wspomnianej wyżej pracowni geofizycznej ówczesnego IHKM PAN, a także np. u schyłku lat 1980-tych autor  niniejszego artykułu dla rejonu Haciek na Podlasiu, znanego z występowania tam licznych stanowisk z okresu od wczesnej epoki żelaza po wczesne średniowiecze.

Specyficznym sposobem wykorzystywania fotografii lotniczej w archeologii polskiej były rekonstrukcje środowiska naturalnego w przeszłości, związane z badaniem powiązań między systemami prahistorycznego osadnictwa a cechami środowiska naturalnego. Tego rodzaju studia prowadził np. J. Miszalski (19660 w celu odtworzenia środowiska grodu w Chodliku, J. Ostoja-Zagórski (1980) w rejonie Poznania we współpracy z Pracownią Fotointerpretacji Zdjęć Lotniczych Instytutu Geografii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, W. Rączkowski w celu odtworzenia paleomeandrów Wieprzy w rejonie grodziska we Wrześnicy na Pomorzu Środkowym (W. Rączkowski 1995, s. 268-269; 1998, s. 148; W. Florek 1991; E. Florek 1994) czy  J. Miałdun dla terenów Żuław Wiślanych, Wysoczyzny Elbląskiej, Pojezierza Iławskiego, Olsztyńskiego i Suwalskiego oraz dla Krainy Wielkich Jezior Mazurskich, np. w celu zidentyfikowania przekształceń linii brzegowej jeziora Drużno w rejonie identyfikowanego z historycznym Truso stanowiska archeologicznego w Janowie Pomorskim (J. Miałdun 1987; 1991; 1995, s. 127-130; J. Miałdun, B. Świątek 1993; M. Jagodziński, M. Kasprzycka 1990, s. 26-36). 

Uznając ogromną przydatność zdjęć lotniczych dla celów dokumentacyjnych, czy dla potrzeb analiz paleośrodowiska osadnictwa, trzeba wyrazić żal, że na początku lat 1980-tych nie została wykorzystana możliwość włączenia wykonywania zdjęć lotniczych do rutynowego postępowania przy rozpoznaniu terenu metodą AZP. Największe bowiem znaczenie dla archeologicznej praktyki badawczej i konserwatorskiej mają zdjęcia lotnicze stosowane jako metoda wykrywania stanowisk archeologicznych. Brak rozwoju archeologii lotniczej w takim charakterze w Polsce wiąże się z uznaniem badań powierzchniowych za podstawową, optymalną metodę terenowej inwentaryzacji stanowisk archeologicznych. Na nieodłączne ograniczenia badań powierzchniowych i konieczność ich uzupełnienia prospekcją aerofotograficzną w przypadku wielkich inwestycji liniowych grożących  zagładą stanowiskom archeologicznym, takich jak np. gazociąg tranzytowy z półwyspu Jamał do Europy Zachodniej, zwrócił dopiero niedawno uwagę W. Rączkowski (1996) w niewielkim artykule, opublikowanym niestety zagranicą. Tymczasem osoby odpowiedzialne za założenia metodyczne ratowniczych badań poprzedzających wielkie inwestycje liniowe, które w wielu krajach zachodnich, a nawet ostatnio w Słowenii (D. Grossman, inf. ustna) rutynowo poprzedza się rozpoznaniem lotniczym, nie uwzględniły tej metody w ogóle (R. Mazurowski 1996; por. w tej kwestii uwagi krytyczne W. Rączkowskiego 1996 , s. 17) lub też odniosły się do niej sceptycznie, uznając ją jedynie za metodę uzupełniającą i wymagającą zawsze weryfikacji za pomocą badań powierzchniowych i sondażowych (R. Maciszewski i Z. Bukowski 1998,  s. 51). Warto natomiast zauważyć, że archeologia lotnicza u schyłku lat 1990-tych stała się w naszym kraju przedmiotem nauczania uniwersyteckiego: na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu, gdzie zajęcia prowadził Włodzimierz Rączkowski i na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie zajęcia prowadził Mariusz Ziółkowski (zob. np. M. Guzowska i K. Meglicka red. 1998, s. 118).

Poszukiwania stanowisk archeologicznych poprzez specjalne loty samolotem na małej wysokości i wykonywanie zdjęć ukośnych w połowie lat 1980-tych zapoczątkował na małą skalę Włodzimierz Rączkowski na Pomorzu Środkowym w woj. słupskim oraz nieco później Ewa Banasiewicz - konserwator zabytków archeologicznych w woj. zamojskim. Szczególnie ta ostatnia mogła wkrótce wykazać się spektakularnym sukcesem w postaci wykrycia licznych rozoranych kurhanów, które poddawane były następnie weryfikacji wykopaliskowej. W obu przypadkach przedsięwzięcia miały charakter sporadycznych lotów, uzależnionych od możliwości skorzystania z samolotu bez angażowania nieistniejących środków finansowych. Ewa Banasiewicz wykorzystywała np. w tym celu loty szkoleniowe kandydatów na pilotów ryzykując życiem dla dobra sprawy.

Zasadniczy przełom w podejściu do archeologii lotniczej w Polsce nastąpił w 1996 r., przede wszystkim dzięki współpracy międzynarodowej i szczęśliwemu zbiegowi okoliczności. Pełniący wówczas funkcję zastępcy Generalnego Konserwatora autor niniejszego artykułu, który z systematycznym wykonywaniem zdjęć lotniczych zetknął się w 1985 r. w Bawarii, gdzie dzięki kontaktom z Bayerisches Landesamt für Denkmalpflege miał możliwość odbycia lotu ze słynnym pilotem i fotografem Otto Braaschem i zapoznania się z archiwum fotograficznym urzędu konserwatorskiego w Landshut, wystąpił z wnioskiem, aby w ramach AZP, któremu w tymże roku przywrócono rangę programu resortowego Ministerstwa Kultury i Sztuki i zapewniono gwarancje finansowania, prospekcję powierzchniową uzupełnić systematyczną prospekcją aerofotograficzną. Takie podejście uzyskało pełne poparcie zarówno prof. Andrzeja Tomaszewskiego - ówczesnego Generalnego Konserwatora Zabytków, jak i dr Wojciecha Brzezińskiego, który mianowany został w tymże roku Przewodniczącym Rady Programowej AZP. Oczywiste było, że w początkowym etapie tej prospekcji konieczne będzie przede wszystkim skorzystanie z doświadczeń fotografów lotniczych, takich jak Wiesław Stępień z Łodzi i Jerzy Miałdun z Olsztyna, oczywiste było też jednak, że jeśli celem ma być doprowadzenie do systematycznej prospekcji aerofotograficznej, to rozpoznanie lotnicze i zdjęcia lotnicze wykonywać muszą sami archeolodzy i to w miarę możliwości liczni. Trudność we wdrożeniu tego założenia sprawiał jednak brak archeologów (lub pilotów), którzy mieliby jakiekolwiek doświadczenie w identyfikacji stanowisk archeologicznych, widocznych jedynie jako anomalie roślinne i glebowe z powietrza.

Szczęśliwy traf sprawił, że w tymże 1996 r. międzynarodowa organizacja skupiająca archeologów lotniczych - Aerial Archaeology Research Group wspólnie z Janus Pannonius University w Pecs zorganizowała dla archeologów z krajów byłego bloku sowieckiego tygodniowe szkolenie praktyczne w zakresie archeologii lotniczej na Węgrzech, koło miejscowości Siófok nad jeziorem Balaton (R. Bewley, O. Braasch i R. Palmer 1996; M. Gojda 1998, s. 870). Szkolenie to zostało zorganizowane w związku z bardzo dobrymi wynikami prospekcji aerofotograficznej we wschodnich Niemczech, na Wegrzech i w Czechach, która mogła się tam rozpocząć po upadku władzy komunistycznej (zob. np. O. Braasch 1995; 1996; M. Gojda 1993; 1997). Znaczny udział w zainicjowaniu archeologii lotniczej w tych krajach miał Otto Braasch - słynny w całej Europie pilot niemiecki, działający początkowo na terenie Bawarii, a później Badenii-Wirtembergii. Pierwszym przejawem chęci pomocy archeologom z krajów środkowej i wschodniej Europy w rozpoczęciu rozpoznawania lotniczego zasobów dziedzictwa archeologicznego w ich krajach było międzynarodowe sympozjum "Luftbildarchäologie in Ost- und Mitteleuropa"  w  październiku 1994 r. w Kleinmachnow (J. Kunow red. 1995), którego treść najlepiej oddają tytuły dwóch wystąpień: Otto Braascha - "Pięćdziesiąt straconych lat"  (O. Braasch 1995) i Roga Palmera - "Cóż za możliwości!" (R. Palmer 1995). Uznano zatem, że z jednej strony nadrobić trzeba w dziedzinie archeologii lotniczej w krajach postkomunistycznych stracony czas, z drugiej zaś, że archeologia lotnicza w tych krajach może wykorzystać doświadczenia innych krajów i ustrzec się przed ich błędami, w ten sposób względnie szybko osiągając stan, który w normalnych warunkach osiągnięty byłby drogą długotrwałych i ponawianych prób i błędów.

W szkoleniu w Siófok uczestniczyli z Polski Zbigniew Kobyliński i Włodzimierz Rączkowski,  uzyskując podstawowe umiejętności w zakresie identyfikacji stanowisk archeologicznych z powietrza i ich dokumentowania fotograficznego. Stało się zatem jasne, że archeologią lotniczą zajmować się może niemal każdy archeolog, odporny na chorobę lokomocyjną i dysponujący w miarę dobrym sprzętem fotograficznym. Biuro Generalnego Konserwatora Zabytków przeznaczyło w związku z tym latem 1996 r. pierwsze środki finansowe na poszukiwania stanowisk lotniczych z samolotu w ramach AZP. Początki prawdziwie systematycznych poszukiwań stanowisk archeologicznych z powietrza zawdzięczamy jednak przede wszystkim osobistemu zaangażowaniu i pomocy przyjaciół zagranicznych - Otto Braascha z Niemiec i Martina Gojdy z Czech. Obaj przybyli latem 1996 r. do Polski - Otto Braasch przyleciał nawet swoją słynną Cessną 172 D-EOBC, lądując w lipcu wśród ogromnych Boeingów 737 na międzynarodowym lotnisku w Warszawie - i pomogli przeprowadzić pierwsze profesjonalne loty, szkoląc równocześnie polskich archeologów.

Latem 1996 r. pięć zespołów wykonywało zatem zdjęcia lotnicze na potrzeby archeologii z funduszy Generalnego Konserwatora Zabytków:

- Otto Braasch ze Zbigniewem Kobylińskim, Dariuszem Krasnodębskim i Dariuszem Wachem wykonali loty wzdłuż rzeki Narew oraz poszukiwania stanowisk w woj. białostockim w północno-wschodniej części kraju, między innymi wzdłuż trasy gazociągu tranzytowego;

Grodzisko w Tykocinie nad Narwią z widocznym śladem rozoranego wału otaczającego osadę przygrodową. Fot. Z. Kobyliński.

- Martin Gojda z Wiesławem Stępniem poszukiwali stanowisk na Kujawach w woj. włocławskim i bydgoskim (M. Gojda 1997, s. 38-39; 1998, s. 873);

Osada przygrodowa w Zgłowiączce na Kujawach - obiekty osadnicze czytelne jako jasno zabarwione plamy w zbożu. Fot. W. Stępień.

- Włodzimierz Rączkowski z Andrzejem Kijowskim wykonywali zdjęcia w woj. słupskim;

- Jerzy Miałdun wykonywał zdjęcia lotnicze w woj. gdańskim i elbląskim;

- Ewa Banasiewicz wykonywała zdjęcia na Zamojszczyźnie.

Celem tego pierwszego, pilotażowego sezonu systematycznej prospekcji aerofotograficznej było sprawdzenie przez doświadczonych pilotów i fotografów, czy warunki geologiczne, glebowe i wegetacyjne na terenie Polski rokują nadzieje na efektywne działania w tym zakresie. Uzyskanie sukcesu w ciągu tego pierwszego sezonu gwarantowało bowiem dalsze finansowanie projektu i umożliwiało przekonanie szerszych kręgów archeologów o możliwości i celowości wykonywania zdjęć lotniczych. Istotne znaczenie miała także wizyta w Polsce Boba Bewleya z Royal Commission of Historical Monuments (RCHM) z Anglii - jednego z inicjatorów szkolenia na Wegrzech, który jesienią 1996 r. wygłosił kilka bogato ilustrowanych przezroczami odczytów w różnych miejscach kraju, między innymi na dorocznym zjeździe wojewódzkich konserwatorów zabytków archeologicznych w Wyknie oraz w PMA w Warszawie, prezentując korzyści konserwatorskie płynące z wykonywania zdjęć lotniczych.

Akcję popularyzacyjną prowadzili też w tym samym czasie Włodzimierz Rączkowski w Poznaniu i Zbigniew Kobyliński w Warszawie, publikując artykuł w popularnym piśmie (Z. Kobyliński 1997) oraz zapewniając finansowanie pierwszej publikacji książkowej na ten temat - albumu zdjęć lotniczych grodzisk z terenu Górnego Śląska (W. Gorgolewski i E. Tomczak 1996).

Sukces pierwszego sezonu prospekcji aerotopograficznej, kiedy na wszystkich poddanych prospekcji aerofotograficznej terenach wykryto wiele nowych stanowisk archeologicznych, umożliwił rozszerzenie działań w 1997 r., kiedy objęły już one prawie połowę ówczesnych województw. Istotne znaczenie miało w tym roku ponowne przybycie do Polski Martina Gojdy, który wraz z Mirosłavem Balekiem z Brna wykonywał zdjęcia lotnicze na terenie woj. lubelskiego, szkoląc też w tej dziedzinie kolejne osoby - pracowników służb ochrony zabytków (M. Gojda 1998, s. 873-875).

Poszukiwania stanowisk archeologicznych z samolotu kontynuowali też w 1997 r. w różnych częściach kraju Wiesław Stępień i Włodzimierz Rączkowski, a także Jacek Poleski z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Mariusz Ziółkowski z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego (mający uprzednie doświadczenia w zakresie archeologii lotniczej w Ameryce Południowej).

Zniszczone grodzisko w Nielęgowie w Wielkopolsce. Fot W. Rączkowski.

Istotne znaczenie dla popularyzacji archeologii lotniczej w Polsce miała też zorganizowana przez W. Rączkowskiego w tymże roku w Muzeum Archeologicznym w  Poznaniu wystawa brytyjskich zdjęć lotniczych.

Na forum międzynarodowym natomiast odnotować należy w tymże roku wystawę zdjęć lotniczych w Pradze i konferencję na temat archeologii lotniczej w środkowej Europie, stanowiącą podsumowanie działań finansowanych w latach 1996-1997 w ramach programu RAPHAEL (J. Oexle red. 1997). Na konferencji tej zwięzłą informację o działaniach inicjujących systematyczne rozpoznanie aerofotograficzne w Polsce przedstawił autor niniejszego artykułu.

Prawdziwy przełom w zakresie upowszechnienia archeologii lotniczej w Polsce nastąpił w 1998 r., ponownie dzięki współpracy międzynarodowej. W lipcu tego roku Aerial Archaeology Research Group we współpracy z Generalnym Konserwatorem Zabytków, Instytutem Prahistorii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, Poznańskim Towarzystwem Prehistorycznym i Fundacją Res Publica Multiethnica zorganizowało kolejne tygodniowe praktyczne szkolenie w zakresie archeologii lotniczej, tym razem w Polsce. W szkoleniu, które odbyło się w Lesznie (M. Gojda 1998, s. 870-872; R. Palmer 1998; C. Stoertz 1998; P. Barford 1998) wzięło udział 23 kursantów, w tym 17 archeologów z Polski (Jerzy Brzozowski z Suwałk, Mirosława Dernoga z Piły, Monika Gładysz z Lublina, Mirosław Jonakowski z Elbląga, Dariusz Krasnodębski z Warszawy, Ireneusz Kryński z Łomży, Agnieszka Martyniuk z Siedlec, Jacek Nowakowski z Leszna, Tomasz Pazdej z Warszawy, Ryszard Poniewierza ze Słupska, Andrzej Prinke z Poznania, Małgorzata Schild z Rzeszowa, Wojciech Sosnowski z Torunia, Wiesław Stępień z Łodzi, Piotr Szpanowski z Warszawy, Jarosław Wyrwiński z Leszna i Mariusz Ziółkowski z Warszawy), z czego 13 osób związanych z instytucjami odpowiedzialnymi za ochronę zabytków archeologicznych. Osobami odpowiedzialnymi za organizację szkolenia byli Włodzimierz Rączkowski z Instytutu Prahistorii UAM oraz Paul Barford z biura Generalnego Konserwatora Zabytków. Pilotami byli Otto Braasch z Landshut i Tomaš Janicek z Pragi (pilot Instytutu Archeologii Czeskiej Akademii Nauk); zajęcia naziemne prowadzili tacy specjaliści, jak Bob Bewley RCHM (Aerial Survey - Swindon); Michael Donneus z Institut für Ur- und Frühgeschichte, Universität Wien;  Toby Driver z Royal Commission on the Ancient and Historical Monuments of Wales , Martin Gojda z Instytutu Archeologii Czeskiej Akademii Nauk, Dave MacLeod z RCHM (York); Rog Palmer z Air Photo Services (Cambridge), Fiona Small i Cathy Stoertz z RCHM (Swindon). Gościnne wykłady wygłosili: Mjr Bernard Dąbrowski z Zarządu Głównego Wojska Polskiego (na temat wymogów ochrony tajemnicy wojskowej w przypadku wykonywania zdjęć lotniczych), Darja Grossman z Wydziału Archeologii Uniwersytetu w Ljubljanie (Słowenia) i Günter Wetzel z Brandenburgisches Landesmuseum für Ur- und Frühgeschichte w Potsdamie.

Szkolenie przekonało nawet najbardziej dotąd sceptycznie nastawione osoby, że możliwe jest wykrywanie stanowisk archeologicznych z samolotu i wykonywanie ich dokumentacji fotograficznej przez samych archeologów. Równocześnie, konkretnym rezultatem szkolenia są tysiące fotografii stanowisk archeologicznych z rejonu Leszna, w tym wielu nowych odkrytych obiektów (zob. np. M. Gojda 1998, s. 873 ryc. 3), między innymi nieznanych dotąd założeń w postaci kolistych rowów oraz zidentyfikowanych po raz pierwszy rozoranych grodzisk. Wyniki tej prospekcji zostały jeszcze w tym samym roku we wrześniu przedstawione na dorocznej konferencji AARG w Yorku, w której z Polski uczestniczyli: Włodzimierz Rączkowski ze swoimi studentami z Poznania, Jacek Nowakowski z Leszna oraz Paul Barford, Zbigniew Kobyliński i Piotr Szpanowski z Warszawy.

Szkolenie w Lesznie zaowocowało jeszcze w tym samym roku samodzielnymi próbami rozpoznania lotniczego podejmowanymi przez kursantów. Wyniki tych działań przedstawione zostały na dorocznym zjeździe konserwatorów zabytków archeologicznych w Pile w grudniu 1998 r. Andrzej Prinke wraz z Bogdanem Walkiewiczem przelecieli helikopterem wzdłuż całej trasy projektowanej autostrady w woj. poznańskim, odkrywając wiele stanowisk, które nie zostały uprzednio uchwycone nawet podczas szczegółowej prospekcji powierzchniowej i badań sondażowych i dostarczając nowych danych do oceny oddziaływania autostrady na dobra kultury. Agnieszka Martyniuk wykonała kilka lotów nad terytorium woj. siedleckiego, dokumentując stanowiska archeologiczne kamerą cyfrową. Mirosława Dernoga zadokumentowała z powietrza liczne grodziska woj. pilskiego, w tym niektóre przy cienkiej powłoce śniegowej, co dało niezwykle plastyczne rezultaty. Wojciech Sosnowski wykonał wiele doskonałych zdjęć grodzisk woj. toruńskiego, a także stanowisk nawodnych, dokumentując ukryte pod powierzchnią wody konstrukcje drewniane. Loty nad woj. lubelskim kontynuowały Monika Gładysz i Marta Stasiak we współpracy z Regionalnym Ośrodkiem Studiów i Ochrony Środowiska Kulturowego w Lublinie. Wiesław Stępień poszukiwał z samolotu wraków w wodach Zatoki Gdańskiej, współpracując z Iwoną Pomian z Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku, która weryfikowała jego ustalenia za pomocą sonaru.

Grodzisko w Wysoczce. Fot. M. Dernoga.

W ten sposób, w ciągu trzech lat (1996-1998) zmieniła się radykalnie sytuacja archeologii lotniczej w Polsce. Obecnie dysponujemy już kilkunastoma archeologami, którzy są w stanie samodzielnie rozpoznawać stanowiska archeologiczne z samolotu i dokumentować je w sposób pozwalający na dalszą interpretację zdjęć. Tym samym, stworzone zostały warunki do rozpoczęcia rzeczywiście systematycznych poszukiwań stanowisk archeologicznych za pomocą prospekcji aerofotograficznej, jako niezbędnego uzupełnienia tradycyjnych badań powierzchniowych.

Oczywiście nie oznacza to, że rozwiązane zostały wszystkie problemy wiążące się z wdrożeniem w naszym kraju archeologii lotniczej. Dalszy rozwój fotografii lotniczej w oczywisty sposób uzależniony jest od dostępności środków finansowych, a więc od zrozumienia potrzeby wykonywania zdjęć lotniczych ze strony osób decydujących o przyznawaniu funduszy. Brak takiego zrozumienia doprowadzi do sytuacji, w której - jak to określił ostatnio W. Rączkowski (1998, s. 148) - polska archeologia lotnicza obierze trajektorię lotu Ikara, zakończoną bolesnym upadkiem.

Trzeba sobie bowiem uświadomić, że tak jak poszukiwania powierzchniowe nie mogą ograniczyć się do jednego przejścia danego terenu, tak też i nie wystarczy wykonać jedno zdjęcie lotnicze. Nieufność wobec tej metody rozpoznania brała się dotąd często z faktu, że archeolodzy spodziewali się, że każde zdjęcie lotnicze, wykonane w dowolnych warunkach, powinno odpowiedzieć na stawiane przez nich pytania, a gdy tak się nie działo, skłonni byli negować w ogóle przydatność prospekcji aerofotograficznej. Tymczasem jest oczywiste, że anomalie roślinne czy glebowe mogą pojawiać się tylko niekiedy, w sprzyjających warunkach wilgotnościowych i oświetleniowych. Dlatego też trzeba kontynuować loty nad wybranym regionem, o różnych porach roku, a nawet dnia.

Konieczne jest ponadto zebranie dotychczas wykonanych zdjęć lotniczych, które rozproszone są w rozmaitych prywatnych i publicznych archiwach. Najlepszym rozwiązaniem byłoby tu stworzenie centralnego banku danych o zdjęciach lotniczych wykonywanych dla potrzeb archeologii, jak również ujednolicenie sposobu prowadzenia rozmaitych regionalnych czy instytucjonalnych archiwów zdjęć lotniczych; projekt ujednoliconej karty zdjęcia lotniczego zaprezentował ostatnio W. Stępień (1998).

Dalej, konieczne jest zachowania powiązania zespołów wykonujących zdjęcia z zespołami "naziemnymi", które weryfikowałyby poprzez badania powierzchniowe i ewentualne sondaże, czy sfotografowane anomalie roślinne lub glebowe są rzeczywistymi stanowiskami archeologicznymi. Stąd, właściwe jest podejście regionalne, w którym archeolog lotniczy działający w danym regionie współpracuje z osobami prowadzącymi poszukiwania powierzchniowe i geofizyczne (takie działania podejmuje np. w Czechach Instytut Archeologii Czeskiej Akademii Nauk - por. M. Gojda 1996). Połączenie tych trzech metod nieinwazyjnego rozpoznania stanowisk archeologicznych pozwala uzyskać o nich wiedzę potrzebną nauce i ochronie dziedzictwa, przy ograniczeniu destrukcyjnych wykopalisk do minimum.

Rozpowszechnienie zdjęć lotniczych jako elementu AZP nieść będzie ze sobą wiele problemów teoretycznych i praktycznych - zdjęcia lotnicze zwiększą w ogromny sposób zasób danych o stanowiskach archeologicznych, przy czym, w odróżnieniu od wyników badań powierzchniowych, dane te będą niedatowane (R. Palmer 1995, s. 24-25), a jednocześnie ich znajomość będzie nakładała na archeologów konkretne wymogi np. w zakresie ochrony. Powstanie jednak pytanie, czy np. obecność anomalii roślinnych na zdjęciu lotniczym może być podstawą do objęcia stanowiska archeologicznego ochroną i ewentualnego egzekwowania od właściciela terenu zaprzestania  jego użytkowania lub sfinansowania badań ratowniczych? Równocześnie jednak ze względów konserwatorskich zdjęcia lotnicze mają tę niezaprzeczalną zaletę, że ukazywać mogą zasięg stanowiska archeologicznego, często trudny do ustalenia na drodze badań powierzchniowych czy nawet wykopaliskowych; a - jak wiadomo - określenie zasięgu stanowiska archeologicznego jest niezbędne dla objęcia go ochroną prawną.

Pozostają wreszcie do rozwiązania pewne problemy techniczne, związane np. z małą jeszcze popularnością urządzeń pozwalających na dokładne lokalizowanie miejsca wykonania zdjęcia. Dokładne urządzenia typu GPS są ciągle zbyt drogie i pozostają poza możliwościami finansowymi instytucji archeologicznych i służb ochrony zabytków. Na razie wymogiem pozostaje nanoszenie miejsca wykonania zdjęcia na dokładna mapę i obejmowanie kadrem punktów charakterystycznych terenu, umożliwiających jego późniejszą lokalizację.

Oczywiste jest zatem, że wykonywanie zdjęć lotniczych winno być kontynuowane w kolejnych latach, przy czym w pierwszym etapie zmierzać winno jak się wydaje przede wszystkim do:

1. pełnego zadokumentowania wszystkich stanowisk o własnej formie terenowej, a następnie systematycznego monitorowania stanu ich zachowania, w celu identyfikacji zagrożeń;

2. systematycznej i intensywnej prospekcji aerofotograficznej wybranych regionów kraju, na których ukończono już systematyczne badania powierzchniowe w ramach AZP, co pozwoli ostatecznie uzupełnić inwentaryzację stanowisk oraz wyprowadzić wnioski metodyczne, co do efektywności tych dwóch odmiennych metod prospekcji i możliwości ich łączenia.

Oczywiste jest także, że tak jak swój początek systematyczna prospekcja aerofotograficzna w Polsce zawdzięcza współpracy międzynarodowej, tak też potrzebna jest dalsza nieustanna wymiana doświadczeń z krajami, w których archeologia lotnicza jest bardzo zaawansowana i pomoc ze strony tych krajów w organizowaniu szkoleń, zarówno w zakresie samego wykonywania zdjęć, jak i ich interpretacji oraz archiwizowania.

Z drugiej strony, fakt, że polska archeologia ma ogromne doświadczenia w dziedzinie prospekcji powierzchniowej, może pozwolić nam na osiągnięcie sukcesu w zakresie nieniszczącego rozpoznawania zasobów dziedzictwa archeologicznego poprzez efektywne połączenie obu tych metod. Jeśli wymienione tu warunki zostaną spełnione, możemy zatem mieć nadzieję, że zrealizuje się predykcja J. Gąssowskiego (1983, s. 215): "Archeologia lotnicza ma więc przed sobą wielką przyszłość i zapewne nadejdzie czas, kiedy każde badanie archeologiczne będzie w zakresie rutyny poprzedzane zwiadem i dokumentacją z powietrza. Miejmy nadzieję, że i w tej dziedzinie - tak jak w innych gałęziach archeologii - nasz kraj będzie się znajdował w światowej czołówce".

Podziękowania:

Artykuł niniejszy jest zaledwie szkicem do historii archeologii lotniczej w Polsce. Pionierskie działania polskich archeologów w tym zakresie zasługują z pewnością na bardziej wnikliwe opracowanie w przyszłości. Podane tu informacje na temat zdjęć lotniczych sprzed 1996 r. - z pewnością niepełne - pochodzą przede wszystkim od Konserwatorów Zabytków Archeologicznych z poszczególnych województw, którzy odpowiedzieli na zapytanie w tej sprawie wysłane przez biuro Generalnego Konserwatora Zabytków 10 stycznia 1997 r.

Literatura:

Abramowicz, A.

1991   Historia archeologii polskiej. XIX i XX wiek, Warszawa.

Barford, P.

1998   Reflections on the Leszno aerial archaeology school, "AARGnews" 17, s. 29-30.

Becker, H. (red.)

1996   Archäologische Prospektion. Lufbildarchäologie und Geophysik, "Arbeitshefte des Bayerischen Landesamtes für Denkmalpflege" 59, München.

Bewley, R., O. Braasch i R. Palmer

1996   An aerial archaeology training week, 15-22 June 1996, held near Siófok, Lake Balaton, Hungary, "Antiquity" 70, s. 745-750.

Braasch, O.

1995   50 Jahre verloren, (w:) J. Kunow (red.), s. 109-122.

1996   Zur archäologischen Flugprospektion..., "Archäologisches Nachrichtenblatt" 1, s. 16-34.

Christlein, R. i O. Braasch

1982   Das unterirdische Bayern, Stuttgart.

Dassie, J.

1978   Manuel d’archéologie aérienne, Paris.

Florek, E.

1994   Rzeźba dna doliny Wieprzy w rejonie Wrześnicy w świetle zdjęć lotniczych, (w:) W. Florek (red.), II Konferencja "Geologia i geomorfologia Pobrzeża i Południowego Bałtyku" , Słupsk, s. 94-97.

Florek, W.

1991   Postglacjalny rozwój dolin rzek środkowej części północnego skłonu Pomorza, Słupsk.

Gąssowski, J.

1970   Z dziejów polskiej archeologii, Warszawa.

1983   Z archeologią za pan brat. Warszawa.

Gojda, M.

1993    Bohemia from the air: seven decades after Crawford, "Antiquity" 67, s. 869-875.

1996   Kombinovaná metoda leteckého pruzkumu a povrchových sberu a jeji význam pro studium topografie pravekého osídleni, "Archeologické rozhledy" 48, s. 220-246.

1997   Letecká archeologie v Cechach, Praha.

1998   Letecká archeologie: mezinárodní spolupráce a letní výcikové kurzy, "Archeologicke rozhledy" 50, s. 869-876.

Gorgolewski, W. i E. Tomczak

1996   Grodziska Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego z lotu ptaka. Katowice.

Górska, I., L. Paderewska, J. Pyrgała, W. Szymański, L. Gajewski, Ł. Okulicz

1976   Grodziska Mazowsza i Podlasia (w granicach dawnego województwa warszawskiego), Wrocław.

Guzowska, M. i K. Meglicka (red.)

1998    Informator o studiach w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego 1998/1999, Warszawa.

Heege, A.

1994   Fliegen - Finden - Forschen. Luftbildarchäologie in Südniedersachsen, Hannover.

Jagodziński, M. i M. Kasprzycka

1990   Zarys problematyki badawczej wczesnośredniowiecznej osady rzemieślniczo-handlowej w Janowie Pomorskim (gmina Elbląg), "Pomorania Antiqua" 14, s. 9-51.

Jaskanis, D.

1998   Ewidencja archeologicznych dóbr kultury, (w:) Z. Kobyliński (red.), Ewidencja, eksploracja i dokumentacja w praktyce konserwatorstwa archeologicznego, Zeszyty Generalnego Konserwatora Zabytków - Archeologia 1, Warszawa, s. 15-45.

Jaskanis, D.  (red.)

1996   Archeologiczne Zdjęcie Polski - metoda i doświadczenia. Próba oceny, Biblioteka Muzealnictwa i Ochrony Zabytków B 95, Warszawa.

Jażdżewski, K.

1938   Lotnictwo na usługach prehistorii, "Z Otchłani Wieków" 13, s. 33-41.

Kempisty, A., J. Kruk, S. Kurnatowski, R. Mazurowski, J. Okulicz, T. Rysiewska i S. Woyda

1981   Projekt założeń metodyczno-organizacyjnych archeologicznego zdjęcia ziem polskich, (w:), M. Konopka (red.), Zdjęcie archeologiczne Polski, Biblioteka Muzealnictwa i Ochrony Zabytków B 66, Warszawa, s. 22-27.

Kobyliński, Z.

1997   Archeologia z lotu ptaka. Rola zdjęć lotniczych w ochronie zabytków archeologicznych, "Archeologia Żywa" 3(4), s. 41-42.

Kostrzewski, J.

1936   Balon na uwięzi na usługach fotografii naukowej, "Przyroda i Technika", r. 15, z. 8, s. 482-486.

1970   Z mego życia. Pamiętnik, Wrocław.

Kowalenko, W.

1938   Grody i osadnictwo grodowe Wielkopolski wczesnohistorycznej (od VII do XII wieku). Poznań.

Kowalski, M.  i  P. Łapkowski

1998   Struktura komputerowej bazy danych o stanowiskach archeologicznych objętych ewidencją w ramach AZP, (w:) Z. Kobyliński (red.), Ewidencja, eksploracja i dokumentacja w praktyce konserwatorstwa archeologicznego, Zeszyty Generalnego Konserwatora Zabytków - Archeologia 1,Warszawa, s. 47-52.

Kunow, J. (red.)

1995    Luftbildarchäologie in Ost- und Mitteleuropa, "Forschungen zur Archäologie im Land Brandenburg" 3, Potsdam.

Maciszewski, R. i Z. Bukowski

1998   Archeologiczne badania ratownicze. Poradnik inwestora, "Zeszyty Ośrodka Ratowniczych Badań Archeologicznych" 3A.

Matoga, A.

1996   Archeologiczne Zdjęcie Polski - połowa drogi, (w:) D. Jaskanis (red.), s. 47-61.

Mazurowski, R.

1981   Karta archeologicznych badań powierzchniowych, (w:), M. Konopka (red.), Zdjęcie archeologiczne Polski, Biblioteka Muzealnictwa i Ochrony Zabytków B 66, Warszawa, s. 50-114.

1996    Założenia i wskazówki metodyczne dla archeologicznych badań ratowniczych wzdłuż trasy gazociągu tranzytowego, Poznań.

Miałdun, J.

1987   Analiza przydatności zdjęć lotniczych w badaniach archeologicznych na przykładzie obiektów Wybicko i Janów Pomorski na Żuławach Wiślanych, (w:) Materiały V Sesji Naukowo-Technicznej, Olsztyn, s. 233-246.

1991   Wybrane zagadnienia archeologii lotniczej na Żuławach Wiślanych, (w:) Archeologia bałtyjska. Materiały z konferencji, Olsztyn 24-25 IV 1988 r., Olsztyn, s. 177-183.

1995   O możliwościach wykorzystania fotointerpretacji w badaniu stanowisk archeologicznych związanych ze środowiskiem wodnym, (w:) A. Kola (red.), Archeologia podwodna jezior Niżu Polskiego, Toruń, s. 115-139.

Miałdun, J. i B. Świątek

1993   Zdjęcia lotnicze jako źródło danych o obiektach archeologicznych na Żuławach Wiślanych, "Zeszyty Naukowe AR-T Olsztyn", nr 23, s. 75-88.

Miszalski, J.

1966   Środowisko geograficzne grodu wczesnośredniowiecznego w Chodliku w świetle interpretacji zdjęć lotniczych, "Fotointerpretacja w Geografii" 3.

Modrzewska-Marciniak, I.

1980   Wykorzystanie nowych technik fotografii lotniczej dla celów archeologicznych, "Informator Techniki Wojsk Lotniczych" 57, s. 75-92.

1983   Wilanów. Wstępne opracowanie wyników badań z zastosowaniem fotointerpretacji w archeologii, (w:) Dokumentacja teledetekcyjna, "Prace Uniwersytetu Śląskiego" 575, s. 208-216. Katowice.

1984   Próbna analiza fotografii lotniczych wybranych stanowisk archeologicznych, "Archeologia Polski", 29, z. 2, s. 267-289.

Oexle, J. (red.)

1997   Aus der Luft - Bilder unserer Geschichte. Luftbildarchäologie in Zentral Europa, Dresden.

Ostoja-Zagórski, J.

1969   Możliwości wykorzystania fotointerpretacji w badaniach archeologicznych, "Fotointerpretacja w Geografii" 7, s. 93-98.

1980   Perspektywy wykorzystania fotointerpretacji zdjęć lotniczych w prahistorycznych badaniach osadniczych, "Sprawozdania Archeologiczne" 32, s. 291-293.

Palmer, R.

1995   What an opportunity!, (w:) J. Kunow (red.), s. 23-31.

1998   Editorial, "AARGnews" 17, s. 3-5.

Rajewski, Z.

1959   Helikoptery w badaniach archeologicznych, "Wiadomości Archeologiczne" 26. z. 3-4, s. 281-287.

1960   Helikoptery w służbie archeologii, "Z Otchłani Wieków" 23, s. 22-23.

1964   Fotografowanie obiektów archeologicznych z balonu, "Z Otchłani Wieków" 30, z. 2, s. 84-86.

Rączkowski, W.

1995   Aerial archaeology and the study of settlement systems: some examples from the Middle Pomerania (Poland), (w:) Luftbildarchäologie in Ost- und Mitteleuropa, "Forschungen zur Archäologie im Land Brandenburg" 3, Potsdam, s. 265-270.

1996   Aerial archaeology and fieldwalking survey: British and Polish reality, "AARGnews" 12, s. 16-17.

1998   Ikara czy Dedala przypadek?: zdjęcia lotnicze w archeologii Pomorza, "Acta Archaeologica Pomoranica" 1, s. 145-149.

Riley, D.N.

1987    Air photography and archaeology, London.

Rydzewski, J.

1996   Archeologiczne Zdjęcie Polski - doświadczenia i perspektywy, (w:) D. Jaskanis (red.), s. 62-78.

Stępień, W.

1998   Karta obserwacji terenu z góry, (w:) Z. Kobyliński (red.), Ewidencja, eksploracja i dokumentacja w praktyce konserwatorstwa archeologicznego, "Zeszyty Generalnego Konserwatora Zabytków - Archeologia" 1, Warszawa, s. 53-57.

Stoertz, C.

1998   Chairman’s piece, "AARGnews" 17, s. 6-7.

Whimster, R.

1989   The emerging past. Air photography and the buried landscape, London.

Wilson, D.

1982   Air photo interpretation for archaeologists, London.

Zin, W.

1981   Zasady realizacji zdjęcia archeologicznego terenu w Polsce, (w:), M. Konopka (red.), Zdjęcie archeologiczne Polski, Biblioteka Muzealnictwa i Ochrony Zabytków B 66, Warszawa, s. 129-131.

Archeologia Niedestrukcyjna | Fundacja Res Publica Multiethnica i Instytut Archeologii i Etnologii PAN
webmaster